piątek, 7 czerwca 2013

Kilka zdań

Miło

Wzruszające: dziewięćdziesiąt milionów dolarów
za obraz artysty ze Stanów.
- Pójdziemy obejrzeć to płótno w Warszawie?
Słodka propozycja wyjścia do muzeum w nadchodzący weekend.
- Wybierzmy się na chwilę
nigdy nie byłeś mi droższy
niż teraz, przed aukcją. Egzekucją.


Ponownie

Na domiar złego
pokrzywy zarosły bratki,
więc trzeba pielić.
Pełłam, byłam na tym cmentarzu znacznie wcześniej,
niż zauważyłeś ten ślad bytności
nieproszonych gości.


Ekolożka

Wysyp znajomych -
szukam odnawialnych źródeł
towarzyskiej energii,
nie chcę samospalenia
w kawalerce,
gdzie kiedyś bioodpady
wypływały pod nadzorem nocy.

piątek, 17 maja 2013

Andrzej Stasiuk "Dziennik pisany później"


Sztuka podróżowania wymaga solidnych podstaw: geografii, znajomości języka obcego, talentów organizacyjnych, nakładów finansowych, wiedzy na temat zwyczajów w krajach, do których podróżnik pragnie dotrzeć. Dla przemierzającego po raz któryś Bałkany Stasiuka, najważniejsza jest geografia mentalna, u podstaw jego kolejnej wyprawy stoi pytanie: Ile prawdy jest w tym, co już wiem na temat kraju, do którego jadę? Przyczynek do rozpoczęcia podróży podyktowany jest ciekawością i chęcią konfrontacji mitu z rzeczywistością: Ile znowu sprawdzi się z tym, co zobaczę i spotkam. Małym kosztem, z pomocą miejscowych, posługując się łamanym włoskim, polskim, angielskim, spróbować dotrzeć tam, gdzie wojna zostawiła swoje ślady. W jakim celu?

Analiza przypadków, jakie Stasiuk podaje czytelnikowi do interpretacji, płynie z wrażeń międzykulturowych. Oto ja, mieszkaniec cieszącej się pokojem ojczyzny, wjeżdżam na teren, po którym przetoczyła się zawierucha dziejowa. Wjeżdżam na obszar, który był właściwie początkiem wszystkiego, beczką prochu, wielkim wybuchem… Wiadomości szkolne, historie z dzieciństwa, wspomnienia babć o tym, jak to „na wojence nieładnie”, relacje dziennikarskie z wojny w Kosowie – wszystko to w zetknięciu z postapokaliptycznym krajobrazem, na jaki natyka się bohater, buduje jego relacje z podróży. Wymagające wszak opisania na bieżąco, choć Stasiuk tego nie robi. Dlaczego, z jakiej przyczyny? Okoliczności, które towarzyszą spisywaniu opowieści później – po siedmiu miesiącach, po pół roku, gdy bohater ponownie znajduje się w znanych sobie miejscach na Bałkanach –  wymykają się jednemu słusznemu wytłumaczeniu. „Bo chcę wiedzieć, że nic się tam nie zmienia” – przyznaje sam bohater. Skoro mogę być żywym świadkiem przeszłości tylko na Bałkanach, co za różnica, kiedy opiszę to, co zobaczyłem?

Przestrzeń do ogarnięcia i dystans od pokonania budują perspektywę Dziennika pisanego później. Wyjątkowość Bałkanów według Stasiuka polega między innymi na tym, że może się on w nich poczuć jak obcy i swój jednocześnie. Szereg skojarzeń na temat siebie jako najeźdźcy, jako podróżnika, jako bohatera, jako popychanego ciekawością podróżnego, prowadzi do potrzeby spojrzenia wstecz, na północ, na swoją ojczyznę. Wobec Bałkanów bohater szuka w sobie polskości. Do czego prowadzi ta próba? Czy to wyłącznie literacka potrzeba pisarza? Odpowiedź znajduje się między tym, co zapamiętane, a tym, co zobaczone. 

poniedziałek, 6 maja 2013

Tylko dla chłopaków

Za sprawą Świętego, majowy weekend spędziłam głównie w męskim towarzystwie: wujowie, dziadkowie, ojcowie, synowie i bracia. Pierwiastek żeński był naprawdę dodatkiem. Obecność panów współgrała z książką, którą zabrałam na wyjazd: Pan Lodowego Ogrodu, tom II. Właściwie po pierwszym nie miałam ochoty sięgnąć po następny, ale przekonała mnie pani bibliotekarka. W końcu wzięłam i drugi, i trzeci, tak na wszelki wypadek. I dobrze.
Drugi tom zainteresował mnie bardziej niż pierwszy. Dlaczego jednak w trakcie czytania mam wrażenie, że to literatura dla chłopaków? Wymyślam jej żeński odpowiednik. Pani Lodowego Ogrodu? To chyba już gdzieś było - w krainie baśni.

A oto kilka "kwiatków" z ogrodu, w którym siedziałam z Panem na kolanach.






czwartek, 25 kwietnia 2013

Bohater literacki

Zastanawiam się: do kogo należy bohater literacki? Do autora czy czytelnika? Kilka ostatnio przeczytanych artykułów i książek wzbudziło we mnie wątpliwości, kto tak naprawdę jest twórcą książkowych charakterów...

piątek, 19 kwietnia 2013

Momencik

Im więcej pracy, tym większa ochota na czytanie. Do tego frustracja, że bardzo brakuje mi czasu, dużo pracuję, a mało efektów, albo trzeba na nie czekać niewyobrażalnie długo. Udało mi się wczoraj usiąść na chwilę w Parku w Łazienkach i podczytać nowy nabytek: Ojczyzny wyobrażone Rushdiego. Teraz muszę poczekać na następną wolną chwilę. A Wy co teraz czytacie? Na jaką książkę wystarcza Wam czasu, a jaką odkładacie na później? 




środa, 17 kwietnia 2013

Już wkrótce


"Włoskie szpilki" Magdaleny Tulli

Każda kobieta ma swoje szafie małą czarną i parę szpilek. Tytułowa para włoskiego obuwia jest czymś wyjątkowym w garderobie bohaterki. Nie są to zwykłe buciki, wkładane na szczególne okazje. To synonim luksusu, który w rzeczywistości postkomunistycznej Polski bywa powodem kłopotów bohaterki. 

Problemy dziewczyny, która ma na imię "może Karolina, może Małgorzata" zaczynają się od...Ustalenia imienia i od włoskiego nazwiska. Budzi ono ciekawość i niechęć w szkolnym środowisku. Dziewczynka odstaje od rówieśniczek, bo inaczej się nazywa, bo ciągle spóźnia się na lekcje, bo ma inne ubrania, bo jest bardzo słabą uczennicą, z której można się bezkarnie śmiać i żartować. Bohaterka, która ma świadomość małej dziewczynki i dorosłej kobiety, próbuje zrozumieć tę niesprawiedliwość, jaka ją spotyka. Dlaczego się z niej śmieją? Dlaczego raz posądzono ją o kradzież pieniędzy i dyrektor zamknął ją w klasie, a ona nie protestowała, bo nie umiała się obronić? 

Włoskie nazwisko po ojcu, zagraniczne ubrania, częste pobyty w kraju taty, gdzie wszystko jest dla dziewczynki czymś innym, niż szara polska rzeczywistość lat sześćdziesiątych - to fundamenty niezwykle skomplikowanej postaci bohaterki, poszukującej własnej tożsamości. 

Podróże do źródeł osobowości, które odbywa Małgorzata-Karolina, to te między Warszawą a Mediolanem i te, które bohaterka zna z historii rodzinnych włoskiego rodu swoich przodków. Małgorzata-Karolina odkrywa, że nosi w sobie wspomnienia matki, która przeżyła wojnę w obozie koncentracyjnym. Relacje z rodzicielką są dość zawiłe i odbiegają od modelu doskonałych więzi matki z córką. To powód rozterek i ciągle powracających pytań Karoliny: Dlaczego tak? Dlaczego ja?

Pytania, te wypowiedziane a także i te, które wiszą w powietrzu, niezwerbalizowane, pozostają. Karolina-Małgorzata próbuje odkryć swoje miejsce w rodzinnej historii. A historia rodzinna jest elementem tej większej siły dziejowej. Bohaterka postrzega ją na kształt włoskiego elementarza dla dzieci, gdzie obrazki odwzorowują relacje: rzecz-nazwa, symbol-znaczenie. Ta prostota jest jednak pozorna i złudna. Podobnie jak łatwość w kompletowaniu garderoby do walizki zabieranej ze sobą w podróż, którą nazywa się życiem. Okaże się, jak zwykle po fakcie, które ubrania były potrzebne na nadarzające się okazje.